
Choć Apostołowie przez lata słuchali nauczania Jezusa i byli świadkami największych cudów, bez Ducha Świętego pozostawali zamknięci w lęku i bezsilności. Dopiero Pięćdziesiątnica uczyniła z nich Kościół odważny i misyjny — a ta sama moc Ducha Świętego jest dziś potrzebna także nam.
Gdy przyjrzeć się początkom Kościoła, mogą wydać się one jakąś niezrozumiałą porażką myśli formacyjnej Pana Jezusa: wybiera On z wielką starannością dwunastu Apostołów – wszak decyduje o nominacjach po całej nocy spędzonej na modlitwie (Łk 6,12-13). Ci, których wybrał, spędzają w Jego szkole lata: słuchają Jego nauczań, widzą Jego cuda, uczą się od Niego głosić Ewangelię, uzdrawiać, wyrzucać złe duchy. Wskrzeszał przy nich umarłych, nakarmił tłumy, rozmnażając chleb, przyszedł do nich po wodzie i uciszył burzę. Przemienił się wobec Piotra, Jakuba i Jana i zajaśniał przed nimi Boskim blaskiem. Zapowiadał też wielokrotnie, że czeka go męka, śmierć, ale i powstanie z martwych.
I ci najlepsi z najlepszych, wybrani i uformowani, gdy nadchodzi godzina próby, nie potrafią jednej godziny wytrzymać na modlitwie. Przyszłemu przywódcy Kościoła wyrzuca to cierpiący i odczuwający trwogę Jezus: „Szymonie, śpisz? Jednej godziny nie mogłeś czuwać?” (Mk 14,37). Dalej, wśród najbliższych to ten, który zarządzał finansami szkoły Jezusa (J 12,6), okazuje się zdrajcą. A gdy nadeszła ostatnia droga ich Nauczyciela, krzyż musi pomagać nieść osamotnionemu Jezusowi przypadkowy przechodzień, Szymon z Cyreny. Z Dwunastu wybranych pozostał pod krzyżem tylko jeden, najmłodszy: Jan…
Tyle nauczań, tyle cudów, tyle wspólnie spędzonych dni, a w godzinie śmierci o litość prosi tylko ukrzyżowany obok kryminalista (Łk 23,42). Pili wodę zamienioną w doskonałe wino w Kanie, oglądali wskrzeszenia, a pod krzyżem wiarę w Boże Synostwo wyznaje tylko rzymski dowódca (Mk 15,39).
A gdzie podziali się uformowani liderzy Kościoła? Widzimy ich trzeciego dnia zamkniętych w domu z obawy przed Żydami. I oto nawet przełom, jakim jest świętowane przez nas w tym okresie zmartwychwstanie, nie jest przełomem dla Apostołów. Mimo że stanął pośród nich Zmartwychwstały, mimo że powiedział „Pokój Wam”, mimo że uradowali się ze spotkania Pana, ci jeszcze cały tydzień później dalej siedzą za zamkniętymi drzwiami (J 20,26)!
Apostołowie zamknięci w lęku
Wiemy, że Jezus spędza z nimi jeszcze formacyjną dogrywkę: już jako Zmartwychwstały, Żyjący Pan Wszechświata je z nimi i pije (Dz 10,41), ukazuje im się przez czterdzieści dni, mówiąc o Królestwie Bożym (Dz 1,3), i rozkazuje ogłosić ludowi i dać świadectwo, że jest sędzią żywych i umarłych (Dz 10,42).
Dalej mimo tych wszystkich działań, wezwań i zachęt Pana Jezusa Apostołowie nawet w dniu tak wielkiego święta jak dzień Pięćdziesiątnicy… siedzą w domu.
Nabierzmy odwagi i wołajmy o Ducha Świętego. On nie jest dany Kościołowi tylko po to, żeby mógł skutecznie celebrować siedem sakramentów, ale jest dany, abyśmy byli Kościołem młodym, odważnym, głoszący wielkie dzieła Boże.
A jednak wszystko zgodnie z planem!
Czyżby formacja Pana Jezusa była niekompletna? Czego brakowało, skoro Nauczyciel był tak wybitny, doskonały, a Apostołowie (apostello znaczy „posyłam”) siedzą w salce?
Tak, formacja była niekompletna. Tak, Kogoś brakowało. I brak ten zapowiedział już Pan Jezus: „Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was” (J 16,7).
Pięćdziesiątnica, która zmieniła Kościół
Droga Apostołów pokazuje, czego potrzeba Kościołowi do życia. Byli już nauczeni, wiedzieli, jak sprawować sakramenty, znali wszystkie prawdy wiary (Skład Apostolski!), widzieli zmartwychwstałego Pana. Ale dopiero Bóg w trzeciej odsłonie wyprowadza Kościół z zamkniętego domu na ulice, do wszystkich narodów świata. Dopiero Duch Święty rozwiązuje języki Apostołów i czyni je tak wymownymi, że ludzie wokół dziwą się „Jakżeż więc każdy z nas słyszy swój własny język ojczysty?”. Wiatr Boży (Duch, pneuma znaczy ’wiatr’ i ‘oddech’) rozwiewa Kościół do głoszenia Dobrej Nowiny (prosty rybak z prowincji „przemówił donośnym głosem” do tłumów, Dz 2,14).
Zesłanie Ducha Świętego na uczniów Jezusa czyni z nich Kościół Chrystusowy, który ma zdolność bycia otwartym na wszystkich wokoło i który w dziedzictwie może dalej obdarowywać wszystkich Duchem Świętym: „Nawróćcie się – powiedział do nich Piotr – i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego” (Dz 2,38).
Duch Święty źródłem odwagi i nowego życia
Dzieje rozdział 2 to lekcja dla Kościoła dzisiaj. Wiemy. Wierzymy. Modlimy się. Wspólnie się gromadzimy. Słuchamy nauczania Pana Jezusa. Trzeba nam jednak wiedzieć, że i Apostołowie i my dzisiaj będziemy bez mocy, bez odwagi, bez zdolności czynienia cudów w imię Jezusa, jeśli nie przyjmiemy Ducha Świętego, tego Bożego ognia, którego płomienia na ziemi tak bardzo pragnął Jezus (Łk 12,49).
Gdy przyjmujemy Ducha Świętego, on daje nam młodość Bożego Królestwa („Upili się młodym winem – drwili inni” Dz 2,13). Chrzest Święty uczynił nas nowo narodzonymi. Tylko to się liczy (Ga 6,15). I właśnie po to zostaliśmy nowymi (Nikodem z początku nie rozumiał: „Jakżeż może się człowiek narodzić będąc starcem? Czyż może powtórnie wejść do łona swej matki?”, „Jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego.” J 3,4-5), aby postąpić za radą Jezusa: „Raczej młode wino wlewa się do nowych bukłaków, a tak jedno i drugie się zachowuje” (Mt 9,17).
Nabierzmy odwagi i wołajmy o Ducha Świętego. On nie jest dany Kościołowi tylko po to, żeby mógł skutecznie celebrować siedem sakramentów, ale jest dany, abyśmy byli Kościołem młodym, odważnym, głoszący wielkie dzieła Boże. Duch Święty nas uposaży i uzdolni przejść każdą trudność. Jakaż to była przemiana, że ten, który przed czyjąś służącą nie potrafił przyznać się, że jest uczniem Jezusa („począł się zaklinać i przysięgać: Nie znam tego człowieka” Mt 26,74), potem przed wieloma „mężami Judejczykami” odważnie głosi zbawienie w Jezusie, a ubiczowany cieszy się, że stał się godny cierpieć dla imienia Pana Jezusa (Dz 5,41) i z Dobrą Nowiną dotarł, jak uczy tradycja, aż do Rzymu.
My również możemy przeżyć przemianę, gdy odważymy się przyjąć Ducha Świętego. Prośmy o Niego dla nas, prośmy o Niego dla naszych dzieci, prośmy o Niego dla naszych pasterzy. „Bo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których powoła Pan Bóg nasz” (Dz 2,39).
dk. Piotr Sztuba
